Licznik odwiedzin

17506297
Od 2011 roku
17506297

Po moich ślubach, które odbyły się 15 sierpnia 1961 r., zostałam wysłana na moją pierwszą placówkę do Brigida Heim, domu dla osób starszych w Bocklemoend Kolonii - do małej wspólnoty 5 sióstr: s. Willigis - przełożona, s. Remigia, s. Kleopha, s. Beatilde i s. Pascalina. Spędziłyśmy tam razem wspaniały czas tak jak tamtejsi szczęśliwi Nadreńczycy. Był to także czas specjalnych modlitw - przygotowania do kanonizacji naszego Założyciela błogosławionego Wincentego Pallotiego w Rzymie. Kto miałby pojechać na tę wspaniałą uroczystość? Oczywiście nie każdy mógł jechać dlatego nasi przełożeni w Marienborn, w naszym domu macierzystym w Limburgu w Niemczech, postanowili zapytać siostry, które miałyby pragnienie pojechać. Chcieli zebrać ich imiona, włożyć do pudełka i wylosować. Wydawał się to najbardziej sprawiedliwy sposób.

W tej sytuacji, moje drogie współsiostry zaczęły droczyć się ze mną, mówiąc: "Jesteś stanowczo za młoda na to. Jesteś jeszcze ‘zielona’”. Pomimo wszystko przekazałam swoje imię i dołączyłam zdanie - pamiętam je wciąż żywo. Napisałam: Jeśli będę miała tyle szczęścia i zostanę wylosowana, z ochotą to zaakceptuję. I los padł na s. M. Vitalis SAC, które było wówczas moim zakonnym imieniem, zmieniłam je później, już w Południowej Afryce na moje imię ze chrztu św., na Annemarie.

Moja radość była wielka, podobnie jak moich "STARSZYCH" sióstr. Pewnego dnia nadeszła paczka zaadresowana do s. Vitalis SAC. Był zwyczaj, że otwierałyśmy swe prezenty we wspólnocie i kiedy zaczęłam odpakowywanie zauważyłam, że było w niej coś więcej. W środku było kilka jabłek, gruszek, trochę suszonych owoców, herbatniki, słodycze i list mówiący "Na twoją podróż". Czyż to nie słodkie? Ale to była paczka-żart w stylu żartów primaaprilisowych. I to właśnie czyniło ją taką wzruszającą. Przydarzyła się mi też inna wspaniała rzecz, rzadko czyniona w tamtym czasie. Moja przełożona s. Willigis (na zdjęciu obok) dała mi kieszonkowe i trochę dodatkowych monet, abym przekazała je żebrakom w Rzymie. Byłam wzruszona - i jak sobie możecie wyobrazić - bardzo szczęśliwa.

Było nas niewiele sióstr podróżujących pociągiem do Świętego Miasta. Dołączyła do nas na dworcu kolejowym w Kolonii grupa naszych amerykańskich sióstr pallotynek. Spędziłyśmy ze sobą wspaniały i interesujący czas podróży pociągiem. One nie mówiły wiele po niemiecku, a dla nas zrozumienie ich akcentu było wyzwaniem! W styczniu 1963 r. zimna w Rzymie była bardzo zimna i musiałam położyć mój wierzchni ubiór na pościel, żeby utrzymać ciepło w ciągu nocy.

Uroczystość kanonizacji naszego Założyciela św. Wincentego Pallottiego w Bazylice św. Piotra była dla mnie niezapomnianym, wspaniałym doświadczeniem duchowym. Pamiętam, że w Bazylice podczas uroczystości panował straszny ścisk i zostałam prawie uduszona przez Rzymskie Siostry Pallotynki, ale przetrwałam i ciągle żyję już 50 lat i mogę wam opowiedzieć tę małą historię.

Pallotynki uczestniczące w kanonizacji Wincentego Pallottiego na modlitwie przy jego sarkofagu w kosciele San Salvatore in Onda w dniu 22 stycznia 1963 r.

Być tam, blisko Ojca Św. Jana XXIII, doświadczyć atmosfery Świętego Miasta, chodzić ulicami, gdzie żył, chodził i służył ludziom Wincenty Pallotti oraz odwiedzić ważne i historyczne miejsca było dla mnie wielkim przywilejem i czymś, co zawsze wspominam z wdzięcznością i radością.

Dodatkowym szczęśliwym wydarzeniem było to, że siostra Mechtilda zaprowadziła mnie do Kościoła św. Witalisa - mojego patrona, gdzie mogłam się pomodlić. W drodze powrotnej miałyśmy wiele uciechy, wspominając cudowne doświadczenia z czasów naszego postulatu.

S. Mechtilde Pracht SAC i s. Annemarie Niehsen (s. M.Vitalis) na wycieczce w Nettuno, styczeń 1963

Po powrocie do domu kontynuowałyśmy uroczystości z siostrami w Kolonii. Jeszcze raz doświadczyłam wspaniałego i błogosławionego czasu ku czci św. Wincentego Pallottiego. Wraz z naszymi siostrami, rezydentami i personelem domu starców celebrowaliśmy uroczystą Mszę św.

Teraz patrzę wstecz na wszystkie te wydarzenia z wdzięcznością. Ufam i modlę się, aby NASZ ZAŁOŻYCIEL wraz z Maryją, Królową Apostołów i wszystkimi Aniołami i Świętymi wstawiał się za nami i aby nasze wszystkie przedsięwzięcia były błogosławione w przyszłości.

S. Annemarie Niehsen SAC

Wrzesień 2012

Twitter Papieża Franciszka

* Zasady życia *

 

"Różnorodność kulturowego i narodowego pochodzenia, wieku, usposobienia, talentów i uzdolnień jest naszym bogactwem. Chociaż we wspólnocie wykonujemy różne zadania, jednoczy nas to samo powołanie do naśladowania Jezusa i wspólna, zlecona przez Pallottiego misja".(ZŻ, 91)

________________

 

"Centrum naszego osobistego i wspólnotowego życia jest Jezus Chrystus Apostoł Ojca Przedwiecznego. Powierzona przez Niego misja ukierunkowuje nasze myślenie, naszą duchowość, modlitwę, działanie i cierpienie". (ZŻ, 19)

________________

 

"Jako wspólnota uczniów zbieramy się wokół Chrystusa Apostoła Ojca Przedwiecznego. Tak jak uczniowie chcemy żyć razem z Jezusem. On nas będzie posyłał, a gdy wrócimy, w Jego świetle sprawdzać będziemy naszą działalność". (ZŻ, 88)

________________

 

"Naszym szczególnym pallotyńskim charyzmatem jest przyczynianie się do wzrostu wiary i miłości u ludzi świeckich, budzenie świadomości ich apostolskiego powołania i współpraca z nimi w apostolskim posłannictwie". (ZŻ, 21)

________________

 

"Nasze wzajemne stosunki winny być nacechowane miłością, która wszystko znosi, wszystkiemu wierzy i ufa; miłością, która nie unosi się pychą, nie zazdrości i nie rani, która nie rozgorycza się i nie pamięta złego; miłością, która się nie zniechęca, lecz pozostaje przyjazna i cierpliwa; miłością, która potrafi się współweselić i współcierpieć z innymi. W dążeniu do takiej miłości powinnyśmy się wzajemnie zachęcać i wspierać". (ZŻ, 90)