Licznik odwiedzin

17292401
Od 2011 roku
17292401

Mk 12, 13-17

Infekcja

Obłuda zawsze wyjdzie na jaw. Choćby człek miał najsłodszą twarz na świecie, najbardziej ckliwy uśmiech to tak i tak obłudne postępowanie zostanie ujawnione. Jednak wydaje się, że dziś ludzkość przestała się przejmować tą wadą, którą pozostawioną samą sobie w kategorie grzechu się wpisuje. Życie publiczne i osobiste wydaje się być zainfekowane w bardzo wysokim stężeniu jej oparami. Rozprzestrzenił się ten wirus w niebywały sposób, tak bardzo, że odnosi się wrażenie, że stanowi integralną część egzystencji. Od kiedy choroba jest czymś normalnym dla człowieka?

Bezwartościowa moneta

U podstaw tego stanu rzeczy leży skleroza serca, a dokładnie zapomnienie obrazu, według którego zostaliśmy stworzeni. Okazuje się, że płacimy podatek temu, kogo obraz nosimy w sercu. Płacisz taką monetą, jaką daje ci ten, któremu się poddałeś. Zresztą owo poddanie się nie we wszystkich wypadkach zalicza się pod kategorie poddaństwa. Inną monetę daje Bóg, a inną podsuwa nieprzyjaciel natury ludzkiej. Bo gdy zabraknie na monecie wizerunku to jest ona bezwartościowa.

W takim bądź razie jaki obraz i jaki napis jest na monecie mojego serca? Jeśli Boga nie ma w sercu toteż, dla naszego usprawiedliwienia (czytaj uspokojenia sumienia) ciągle wymyślamy pułapki, by Go pochwycić w mowie, by mieć coś w zanadrzu, że Bóg jest taki i owaki i my dlatego, w spokoju sumienia nie chcemy wchodzić w relację. Ktoś nieustannie niszczy obraz Boży w nas. Deformuje go. Zniekształca jak w sali luster. A czyni to w jednym celu, aby nas wziąć w swoje posiadanie.

Noszony obraz i konsekwencje

Św. Ignacy Loyola w Ćwiczeniach duchowych tak opisuje obie rzeczywistości: Rozważyć przemowę, jaką ma do nich Lucyfer i jak ich napomina, aby zarzucali na ludzi sieci i łańcuchy; a najpierw mają ich kusić chciwością bogactw, jak to zazwyczaj i przeważnie się dzieje, aby tym łatwiej doszli do próżnej chwały światowej [i do zaszczytów], a potem do bezmiernej pychy. W ten sposób pierwszy stopień [pokusy], to bogactwo; drugi, to zaszczyty; trzeci, to pycha. Przez te trzy stopnie prowadzi [Lucyfer] do wszystkich innych występków[142].

Rozważyć mowę, którą Chrystus, Pan nasz, kieruje do wszystkich swoich sług i przyjaciół, których posyła na taką wyprawę, zalecając im, aby pragnęli wszystkim pomagać, pociągając ich najpierw do najwyższego ubóstwa duchowego, a jeśliby to się podobało jego Boskiemu Majestatowi i zechciałby ich do tego wybrać, to także i do ubóstwa zewnętrznego. Po drugie do pragnienia zniewag i wzgardy, bo z tych dwu rzeczy wynika pokora[146].

Na własny obraz i podobieństwo

Wydaje się nam, że nosimy swój własny obraz i według niego żyjemy i postępujemy. Czy aby na pewno? Czy łudzimy się, że mój własny obraz jest najwłaściwszą perspektywą? Śmiem twierdzić, że takie zadufanie to objaw pychy żywota, która u św. Ignacego Loyoli jest ostatnim stadium ataku złego ducha.  Pierwszym jest bogactwo, a dokładnie żądza bogactwa i nie trzeba nikogo przekonywać, że współczesne trendy na nie są skierowane. Świat nie potrafi inaczej myśleć niż w kategoriach ekonomii: zyski i straty, a jeszcze precyzyjniej ile na tym zarobię, ile z tego mieć będę.

Drugim stadium jest pragnienie zaszczytów. Nasz świat zwariował na tle tzw. celebrytów tzn. osób sławnych, znanych. Chcemy im wleźć wprost do łóżka, wiedzieć o nich wszystko, bo łudzimy się, że my tak samo mieć będziemy. Czy człowiek przy zdrowych zmysłach śledząc takie kariery chciałbym mieć rzeczywiście tak samo? Bo nie patrzymy tylko na stan posiadania tychże, ale także na styl życia i jego konsekwencje. Nie jestem przekonany czy gra warta jest świeczki.

Czemu Mnie wystawiacie na próbę?

Żal Boga czy brak cierpliwości z Jego strony? Czy Pan już ma dosyć takiego traktowania? Zbyt często myślimy w takich właśnie kategoriach, ale Jego samego nie pytamy o to. Mówimy do Niego: Panie, wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim Ci nie zależy. Bo nie oglądasz się na osobę ludzką, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Wiemy, że na nas nie spoglądasz, bo tacy źli jesteśmy. Zostaw nas w spokoju, bo grzech zwycięża w naszych sercach. Nie zajmuj się nami, bo nie ma sensu.

Czy właśnie nie o to chodzi szatanowi? Oto owoc pychy, zadufania w sobie, a mianowicie całkowite upodlenie, zniszczenie obrazu Boga w sobie, próba wymazania Wzoru według którego zostaliśmy stworzeni. Recepta nadzwyczaj prosta: Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga. A ze złym nie wchodźcie w żadne układy. Przywróćcie ten Boży obraz, a te kilkadziesiąt lat na ziemi przejdzie szybko i sprawnie. Żyjemy w tym świecie, choć nie jesteśmy z tego świata.

o. Robert Więcek

 

Twitter Papieża Franciszka

* Zasady życia *

 

"Różnorodność kulturowego i narodowego pochodzenia, wieku, usposobienia, talentów i uzdolnień jest naszym bogactwem. Chociaż we wspólnocie wykonujemy różne zadania, jednoczy nas to samo powołanie do naśladowania Jezusa i wspólna, zlecona przez Pallottiego misja".(ZŻ, 91)

________________

 

"Centrum naszego osobistego i wspólnotowego życia jest Jezus Chrystus Apostoł Ojca Przedwiecznego. Powierzona przez Niego misja ukierunkowuje nasze myślenie, naszą duchowość, modlitwę, działanie i cierpienie". (ZŻ, 19)

________________

 

"Jako wspólnota uczniów zbieramy się wokół Chrystusa Apostoła Ojca Przedwiecznego. Tak jak uczniowie chcemy żyć razem z Jezusem. On nas będzie posyłał, a gdy wrócimy, w Jego świetle sprawdzać będziemy naszą działalność". (ZŻ, 88)

________________

 

"Naszym szczególnym pallotyńskim charyzmatem jest przyczynianie się do wzrostu wiary i miłości u ludzi świeckich, budzenie świadomości ich apostolskiego powołania i współpraca z nimi w apostolskim posłannictwie". (ZŻ, 21)

________________

 

"Nasze wzajemne stosunki winny być nacechowane miłością, która wszystko znosi, wszystkiemu wierzy i ufa; miłością, która nie unosi się pychą, nie zazdrości i nie rani, która nie rozgorycza się i nie pamięta złego; miłością, która się nie zniechęca, lecz pozostaje przyjazna i cierpliwa; miłością, która potrafi się współweselić i współcierpieć z innymi. W dążeniu do takiej miłości powinnyśmy się wzajemnie zachęcać i wspierać". (ZŻ, 90)