Licznik odwiedzin

17506186
Od 2011 roku
17506186

Dz 6:8-10; 7:54-59; Mt 10:17-22

Litera i duch

W ciągu jednej doby zmienia się atmosfera liturgicznego przeżywania Świąt Bożego Narodzenia. Dziś zamiast radości betlejemskiej groty przeżywamy dramat mordowania człowieka. Dlaczego Kościół tak ustawił te dwie wielkie uroczystości? Dlaczego tak blisko Bożego Narodzenia, które jest świętem niepojętej miłości Boga wobec ludzi, ustawił brutalną scenę śmierci jednego z pierwszych uczniów Chrystusa?

Chcąc na to pytanie odpowiedzieć, trzeba uświadomić sobie, że w czasach kiedy Syn Boży wędrował po palestyńskiej ziemi, doszło do kompromitacji duchowieństwa starotestamentalnego. Ci ludzie specjalnie przez Boga wybrani, namaszczeni i przeznaczeni do strzeżenia wielkich wartości religijnych byli tak zaślepieni, że nie tylko nie rozpoznali działania Boga żywego, ale przyczynili się do zniszczenia Jego Syna. To arcykapłan wydał wyrok śmierci na Chrystusa. Szczepan był pierwszym człowiekiem, który niezwykle ostro wytknął tę kompromitację starotestamentalnemu duchowieństwu. Nie mogąc znieść jego ostrej krytyki, morduje ono Szczepana. Zniszczyło Chrystusa i zniszczy Jego ucznia.

Trzeba zauważyć, że Kościół odziedziczył w spadku coś z tego smutnego zjawiska. Raz po raz pewni ludzie, odpowiedzialni za wielkie wartości religijne, nie umieją rozpoznać żywego działania Pana Boga. Stają się mało wrażliwi na tchnienie Ducha Świętego. Urządzając się dobrze na tej ziemi, nie tylko nie ułatwiają objawienia miłości w świecie, ale często swoją postawą to objawienie utrudniają.

Św. Franciszek znalazł się w całkiem podobnej sytuacji, jak św. Szczepan. W trzynastym wieku trzeba było wytknąć skompromitowanie postawy religijnej już nie starotestamentalnemu duchowieństwu, ale duchownym Kościoła. Św. Franciszek nie chciał krytykować wprost. Wiedział, że to nic nie da. Ta krytyka skończyłaby się podobnie, jak w dziejach św. Szczepana. Franciszek wiedział, że trzeba światu ukazać ducha Ewangelii, że Kościół to nie tylko duchowieństwo, lecz wielki lud Boży. W nim, obojętnie przez kogo, Bóg objawia swą miłość. Oddał siebie do dyspozycji Boga i zdumiał świat potęgą ewangelicznej miłości.

Ostatnio mówi się wiele o świeckich w Kościele. Dla mnie konkretnym przeżyciem związanym z dyskusją nad udziałem świeckich w Kościele było spotkanie z młodym uczniem drugiej klasy szkoły średniej. Przyszedł i postawił mi proste pytanie: „Proszę księdza, co należy robić, aby w dzisiejszym świecie głosić Boga, który jest skompromitowany przez duchowieństwo. Nikt w mojej klasie nie chce chodzić na religię, nikt z nas nie chce słuchać Ewangelii przepowiadanej przez księdza. Ale z tego nie wynika, że my nie chcemy słuchać i mówić o Bogu. Jadąc na zgrupowanie sportowe potrafimy dwie i pół godziny mówić o Bogu. Nigdy nie zostanę zakonnikiem ani księdzem, ale przecież Bóg jest tak fascynującą rzeczywistością, że trzeba ją ludziom podać”. Człowiek młody. Pytanie postawione w formie bardzo drastycznej, ale jest w nim zawarte to samo pragnienie, które było w sercu św. Szczepana i św. Franciszka. Jak głosić światu Boga, którego ciągle ktoś kompromituje. Jak głosić światu Boga?

Wczoraj wielbiliśmy interwencję Boga w nasze życie. A dzisiaj mówimy o tym, że instytucje, które stoją na straży wartości religijnych, są zbudowane z elementu Boskiego i ludzkiego. A ten ludzki jest tak niedoskonały, że często zamiast Bogu pomagać, utrudnia Mu działanie. Ale w tej instytucji Bóg jest obecny, jak w stajni betlejemskiej. Chodzi o to, abyśmy się nie gorszyli i z powodu ludzi nie odrzucali Pana Boga. Jeśli ludzie Kościoła spełniają swoją funkcję tak, jak my pragniemy, i widać w nich działanie Boga, dziękujmy za to, ale jeśli nie widać w nich tego działania, nie odwracajmy się plecami, bo odwracamy się nie tylko od nich, ale i od Boga. Bóg jest obecny w Kościele.

Dzisiejsza uroczystość ma nam pomóc w zrozumieniu prawdy, że to, co ludzkie w Kościele, nigdy nie jest doskonałe, lecz mimo to nie może nam zasłonić samego Boga. Uczestnicząc w Świętej Ofierze prośmy, abyśmy wiarę swoją budowali na Bogu, który nigdy nikogo nie zawodzi, a wtedy zadanie, które nam wyznaczył Bóg w Kościele, potrafimy wykonać w sposób doskonały.

Ks. Edward Staniek

Twitter Papieża Franciszka

* Zasady życia *

 

"Różnorodność kulturowego i narodowego pochodzenia, wieku, usposobienia, talentów i uzdolnień jest naszym bogactwem. Chociaż we wspólnocie wykonujemy różne zadania, jednoczy nas to samo powołanie do naśladowania Jezusa i wspólna, zlecona przez Pallottiego misja".(ZŻ, 91)

________________

 

"Centrum naszego osobistego i wspólnotowego życia jest Jezus Chrystus Apostoł Ojca Przedwiecznego. Powierzona przez Niego misja ukierunkowuje nasze myślenie, naszą duchowość, modlitwę, działanie i cierpienie". (ZŻ, 19)

________________

 

"Jako wspólnota uczniów zbieramy się wokół Chrystusa Apostoła Ojca Przedwiecznego. Tak jak uczniowie chcemy żyć razem z Jezusem. On nas będzie posyłał, a gdy wrócimy, w Jego świetle sprawdzać będziemy naszą działalność". (ZŻ, 88)

________________

 

"Naszym szczególnym pallotyńskim charyzmatem jest przyczynianie się do wzrostu wiary i miłości u ludzi świeckich, budzenie świadomości ich apostolskiego powołania i współpraca z nimi w apostolskim posłannictwie". (ZŻ, 21)

________________

 

"Nasze wzajemne stosunki winny być nacechowane miłością, która wszystko znosi, wszystkiemu wierzy i ufa; miłością, która nie unosi się pychą, nie zazdrości i nie rani, która nie rozgorycza się i nie pamięta złego; miłością, która się nie zniechęca, lecz pozostaje przyjazna i cierpliwa; miłością, która potrafi się współweselić i współcierpieć z innymi. W dążeniu do takiej miłości powinnyśmy się wzajemnie zachęcać i wspierać". (ZŻ, 90)