Licznik odwiedzin

17357123
Od 2011 roku
17357123

Za 12,10-11; Ga 3,26-29; Łk 9,18-24

„Bo jak śmierć potężna jest miłość” - czytamy w Pieśni nad pieśniami (Pnp 8, 6). Potężna jak śmierć, która pojawia się w życiu jako coś bardzo obcego. Jawi się nam jako wielki nieprzyjaciel, nieuchronny próg, za którym nie wiadomo, co się kryje. Dość powiedzieć, że całe chrześcijańskie przepowiadanie naznaczone jest tym niepokojem człowieka wynikającym z nieuchronności przekroczenia granicy dzielącej życie i śmierć. W takiej poniekąd «terminalnej sytuacji» Jezus, będąc świadom dzieła, jakiego ma dokonać, stawia najbardziej dramatyczne pytanie: „Kim jestem dla ciebie?”.

To pytanie skłania mnie, bym uznał Go, jako Tego, który umiera za mnie, ofiarowując mi tym samym swoje życie. „Kim jestem dla ciebie?”. Odpowiedź na to pytanie oznacza odpowiedź na inne ważne pytania: „Dla kogo żyję? Po co?”. Nim odpowiemy, musimy rozważyć problem: czy jest inna większa miłość od tej, gdy ktoś oddaje życie za innych? Właśnie, bo też w tej  dialektyce miłości spotykają się ze sobą życie i śmierć. Zresztą wszędzie tam, gdzie śmierć jest doświadczeniem rozstania się z tymi, których kochamy, gdzie jest cierpieniem wynikającym z rozłąki, owo puste miejsce po innych, po «osobach umiłowanych», wypełnia Chrystus. Jest obecny, ale i współczujący, w tych wszystkich ekstremalnych zdarzeniach, w których człowiek czuje się samotny, opuszczony, odizolowany, w których zostają naruszone i w końcu zerwane jego funkcje życiowe. Tymczasem On jest Życiem (por. J 1, 4), umiera z każdym człowiekiem... ze mną. Taka jest treść deklaracji Boga wobec całej ludzkości: „Jestem gotów  umrzeć  za  ciebie  z  miłości”.
Chrystus wybrał drogę wcielenia, aby stać się «mężem» ludzkiej natury. Postanowił całkowicie zanurzyć się (chrzest) w tę całą naszą dramatyczną, grzeszną, pełną rozpaczy i sprzeczności rzeczywistość, której człowiek doświadcza w sobie jako śmierć i niezdolność do prawdziwej relacji z drugim człowiekiem. Chrystus, wiedząc to wszystko, poślubił to moje cierpienie, tę moją śmierć, moją izolację. W tym zjednoczeniu, obdarzając mnie samym sobą i całą swoją istotą, również obdarza mnie swoim prawdziwym życiem. Dzięki temu uczestniczymy w Jego zjednoczeniu z Ojcem i Duchem Świętym. Zresztą zmartwychwstały Chrystus głosi z mocą, że życie jest pierwszym i autentycznie stwierdzonym faktem ludzkości. Bóg - zaświadcza zmartwychwstały Pan - „stworzył bowiem wszystko po to, aby było” (Mdr 1, 14). Zmartwychwstanie Ukrzyżowanego dowodzi także, że Jego miłość jest silniejsza niż śmierć człowieka. Kto przynależy do Chrystusa, z pewnością doświadczy Jego śmierci, Jego cierpienia, bez żadnych względów i wyjątków, ale wszystko to będzie jedynie przejściem (paschą) do życia, jakim Bóg obdarza. „Bo jak śmierć potężna jest miłość, a zazdrość jej nieprzejednana jak Szeol”  (Pnp 8, 6).

Giorgio Zevini

Twitter Papieża Franciszka

* Zasady życia *

 

"Różnorodność kulturowego i narodowego pochodzenia, wieku, usposobienia, talentów i uzdolnień jest naszym bogactwem. Chociaż we wspólnocie wykonujemy różne zadania, jednoczy nas to samo powołanie do naśladowania Jezusa i wspólna, zlecona przez Pallottiego misja".(ZŻ, 91)

________________

 

"Centrum naszego osobistego i wspólnotowego życia jest Jezus Chrystus Apostoł Ojca Przedwiecznego. Powierzona przez Niego misja ukierunkowuje nasze myślenie, naszą duchowość, modlitwę, działanie i cierpienie". (ZŻ, 19)

________________

 

"Jako wspólnota uczniów zbieramy się wokół Chrystusa Apostoła Ojca Przedwiecznego. Tak jak uczniowie chcemy żyć razem z Jezusem. On nas będzie posyłał, a gdy wrócimy, w Jego świetle sprawdzać będziemy naszą działalność". (ZŻ, 88)

________________

 

"Naszym szczególnym pallotyńskim charyzmatem jest przyczynianie się do wzrostu wiary i miłości u ludzi świeckich, budzenie świadomości ich apostolskiego powołania i współpraca z nimi w apostolskim posłannictwie". (ZŻ, 21)

________________

 

"Nasze wzajemne stosunki winny być nacechowane miłością, która wszystko znosi, wszystkiemu wierzy i ufa; miłością, która nie unosi się pychą, nie zazdrości i nie rani, która nie rozgorycza się i nie pamięta złego; miłością, która się nie zniechęca, lecz pozostaje przyjazna i cierpliwa; miłością, która potrafi się współweselić i współcierpieć z innymi. W dążeniu do takiej miłości powinnyśmy się wzajemnie zachęcać i wspierać". (ZŻ, 90)