Licznik odwiedzin

17292483
Od 2011 roku
17292483

Mt 6, 7-15

Podjęcie tematu  modlitwy stało się dla Mateusza okazją do umieszczenia właśnie w tym kontekście tzw.  Modlitwy Pańskiej. Dlaczego było to ważne? Bo każdy przewodnik duchowy i każda grupa uczniów mieli swój  własny sposób modlenia się (por. Łk 11,1). By uciąć wszelkie spekulacje na ten temat, Jezus powiada, że modlitwa chrześcijanina winna unikać faryzejskiego obnoszenia się z nią, ale także tzw. pogańskiego «wielomówstwa». To ostatnie w oczach Pana mogłoby brzmieć jak nieustannie trwająca paplanina, typowe: „bla, bla, bla”.

Trafnie ujął to św. Hieronim: „Jeżeli poganin w czasie modlitwy wypowiada wiele słów, to chrześcijanin powinien ich mówić jak najmniej”.Jan Kasjan zaś zauważa, że suecinta brevitas (łac. «zwięzła zwięzłość») w modlitwie pokonuje roztargnienie. Niektórzy jednak - co wcale nierzadkie - mówią, że „jeżeli Bóg wie, czego potrzebujemy, jeżeli zna przedmiot naszej  modlitwy i jeżeli zna go wcześniej, niż my go wypowiemy, to niepotrzebnie kierujemy ku Niemu nasze słowa, skoro On i tak wie wszystko. Tym właśnie - poucza św. Hieronim - można odpowiedzieć krótko: nie jesteśmy ludźmi, którzy opowiadają, ale którzy proszą i błagają. Czym innym - dodaje święty - jest mówienie o naszych potrzebach tym, którzy ich nie znają, a czym innym jest prosić o pomoc Tego, który je zna. Tam  jest  mowa  o komunikacji, tutaj znów o darze.Tam wiernie opowiadamy o naszych nieszczęściach; tutaj natomiast z głębi naszej nędzy błagamy”. Tym tropem zdaje się iść Piotr Lombard, który w Glossie pisze: „Bóg chce, aby Go proszono, aby mógł dawać swoje dary tym, którzy o nie proszą, aby nie straciły swej  wartości”. Modlitwa Pańska, którą św. Augustyn nazywa «regułą modlitwy» (łac. orationes forma), kryje w sobie „wiele tajemnic”, co podkreśla Ludolf z Saksonii. Wprowadzeniem w nią jest uwaga o modlitwie faryzeuszy (w. 5n) i pogan. Modlitwa pogan miała poniekąd przymusić bóstwo do przychylności względem słów proszących. Dlatego właśnie była rozwlekła i hałaśliwa. Inna jest modlitwa, do jakiej zachęca Jezus. Ta bowiem zamiast skupiać się na «zagadnieniu» Boga, koncentruje się na Jego wysłuchaniu, krótko mówiąc, na wchodzeniu  w  Boży  plan  zbawienia. Wcale nierzadkie było w pierwszych wiekach odczytywanie modlitwy Ojcze nasz jako  «breviañum  Ewangelii», czyli «krótkiego wyciągu z Ewangelii». Tak przynajmniej mawiał Tertulian. I wcale nietrudno znaleźć wiele odniesień istniejących w tym świętym tekście, które potwierdzałyby, że zanim została ona przekazana uczniom, była modlitwą samego Jezusa. Można nawet powiedzieć, że Ojcze  nasz  to swego rodzaju «formuła przymierza». Zostały zapisane w niej bowiem zobowiązania człowieka (święcenie imienia Boga, budowanie Królestwa, spełnianie Jego woli) i wyraźnie określona obietnica darów, które w zamian otrzyma (chleb życia, odpuszczenie grzechów, wyzwolenie od złego). Pojęcia, które stały się treścią Modlitwy Pańskiej i - co ważne - znalazły się także w tekście współczesnym modlitwy, wyraźnie ukazują, że Boży plan jest realizowany w sposób absolutny i bezwarunkowy, chociaż jego odzwierciedlanie w życiu człowieka trwa dosyć długo.

Pier Giordano Cabra

_______________________

Kard. Karol Wojtyła, Kazanie na 50-lecie śmierci Brata Alberta, 1966.

Chrześcijaństwo jest niemożliwe bez miłosierdzia

Brat Albert Chmielowski – była to natura bardzo bogata, wszechstronnie uzdolniona. Zapowiadał się jako znakomity malarz, był ceniony przez wszystkich mistrzów pędzla, którzy na zawsze pozostaną w pamięci naszego narodu jako przedstawiciele wielkiej sztuki. Wiemy, że była to jeszcze i dlatego natura bogata, że nie szczędził siebie. Dał tego dowód, gdy jako niespełna 20-letni młodzieniec wziął udział w Powstaniu Styczniowym. Wszystko postawił na jedną kartę dla miłości Ojczyzny. Miłość Ojczyzny wypaliła na nim dozgonny stygmat: pozostał kaleką do śmierci, zamiast własnej nogi, nosił protezę.

Ponad to bogactwo natury uderza w nim przede wszystkim bogactwo łaski. Łaska Boża, to jest sam Bóg udzielający się człowiekowi, przelewający się niejako do jego duszy. Im bardziej Bóg udziela się duszy, im bardziej się do niej przelewa przez dary Ducha Świętego, tym bardziej rzuca ją na kolana. Tak właśnie na kolana rzucona została dusza Adama Chmielowskiego przed niewypowiedzianym majestatem Boga, świętością i miłością Boga.

Ale Bóg w przedziwny sposób działa w dziejach człowieka. Oto rzucając go przed sobą na kolana, każe mu równocześnie uklęknąć przed jego braćmi, bliźnimi. Tak właśnie stało się w życiu Brata Alberta: rzucony na kolana przed majestatem Bożym, upadł na kolana przed majestatem człowieka, i to najbiedniejszego, najbardziej upośledzonego, przed majestatem ostatniego nędzarza.

Może to porównanie jest wstrząsające, w naszych czasach nie widzimy takich drastycznych zestawień, tak krzyczącej nędzy, tak jawnego upokorzenia człowieka. Jest jednak i dzisiaj wiele zestawień pozornie mniej rażących, a jednak nie mniej rażących. Jest dużo ludzkich potrzeb, wiele wołania o miłosierdzie - czasem w sposób dyskretny, niedosłyszalny. Iluż jest jeszcze ludzi chorych i opuszczonych w swoich chorobach, bez żadnej opieki? Iluż jest jeszcze ludzi starych, przymierających głodem i tęskniących za sercem? Ile jest trudnej młodzieży, która w dzisiejszej atmosferze życia nie znajduje dla siebie moralnego oparcia?

Miłosierdzie i chrześcijaństwo jest wielką sprawą naszych dni. Jeżeliby nie było miłosierdzia, nie byłoby chrześcijaństwa: to jest jedno i to samo. W służbie miłosierdzia nawet fundusze nie są najważniejsze, nawet domy, zakłady i szpitale nie są najważniejsze, chociaż są to środki niezbędne. Najważniejszy jest człowiek; trzeba świadczyć swoim człowieczeństwem, sobą. Tutaj Brat Albert jest dla nas nieporównanym wzorem. Nie miał prawie żadnych środków, nie dysponował żadnymi funduszami, żadnymi gotowymi instytucjami, postanowił dawać siebie. Dlatego rzucił go Bóg na kolana przed człowiekiem najbardziej wydziedziczonym, ażeby dawał siebie. I dawał do końca swoich dni; dawał ze wszystkich sił. Był to wyraz jego wiary i miłości. Ten wyraz jego wiary i miłości jest dla nas bezcenny, jak równie bezcenny jest w obliczu Boga. Trzeba, ażeby nasze człowieczeństwo wróciło w nowy sposób uwrażliwione na człowieka, jego potrzeby, jego niedolę i cierpienia i ażeby gotowe było świadczyć sobą, świadczyć gołymi rękami, ale pełnym sercem; taki dar bowiem więcej znaczy aniżeli pełne ręce i środki bogate. "Ponad to wszystko większa jest miłość".

LG III, str. 1241-1243

Twitter Papieża Franciszka

* Zasady życia *

 

"Różnorodność kulturowego i narodowego pochodzenia, wieku, usposobienia, talentów i uzdolnień jest naszym bogactwem. Chociaż we wspólnocie wykonujemy różne zadania, jednoczy nas to samo powołanie do naśladowania Jezusa i wspólna, zlecona przez Pallottiego misja".(ZŻ, 91)

________________

 

"Centrum naszego osobistego i wspólnotowego życia jest Jezus Chrystus Apostoł Ojca Przedwiecznego. Powierzona przez Niego misja ukierunkowuje nasze myślenie, naszą duchowość, modlitwę, działanie i cierpienie". (ZŻ, 19)

________________

 

"Jako wspólnota uczniów zbieramy się wokół Chrystusa Apostoła Ojca Przedwiecznego. Tak jak uczniowie chcemy żyć razem z Jezusem. On nas będzie posyłał, a gdy wrócimy, w Jego świetle sprawdzać będziemy naszą działalność". (ZŻ, 88)

________________

 

"Naszym szczególnym pallotyńskim charyzmatem jest przyczynianie się do wzrostu wiary i miłości u ludzi świeckich, budzenie świadomości ich apostolskiego powołania i współpraca z nimi w apostolskim posłannictwie". (ZŻ, 21)

________________

 

"Nasze wzajemne stosunki winny być nacechowane miłością, która wszystko znosi, wszystkiemu wierzy i ufa; miłością, która nie unosi się pychą, nie zazdrości i nie rani, która nie rozgorycza się i nie pamięta złego; miłością, która się nie zniechęca, lecz pozostaje przyjazna i cierpliwa; miłością, która potrafi się współweselić i współcierpieć z innymi. W dążeniu do takiej miłości powinnyśmy się wzajemnie zachęcać i wspierać". (ZŻ, 90)