Licznik odwiedzin

17095372
Od 2011 roku
17095372

ŚWIĘTOŚĆ, PODRÓŻ RAZEM

„Błogosławieni ubodzy w duchu,

albowiem do nich należy Królestwo niebieskie” (Mt 5,3).

Chciałbym rozpocząć od podziękowania dla Sekretariatu Generalnego Zjednoczenia za daną mi okazję oraz Panu Bogu za dar życia, którego mi udziela dzień po dniu, a także za wierzących rodziców, prowadzących mnie od najmłodszych lat drogą przykazań Bożych.

Moja historia w Zjednoczeniu Apostolstwa Katolickiego.

Ponieważ każde wezwanie jest powołaniem do naśladowania Chrystusa i ma swój szczególny zamysł, powinniśmy jedynie odpowiedzieć Panu: “Tak, oto jestem, Panie, aby pełnić Twoją wolę”. Moje powołanie do Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego miało swój początek w Luandzie 24.09.2008r. kiedy to odbyłem swoją pierwszą podróż samolotem z Sabeny przez Brukselę do Rzymu, gdzie miałem rozpocząć studia. W tamtym czasie moja rodzina była zaprzyjaźniona z pewnym księdzem, przebywającym w celach misyjnych w Rzymie, ks. Paolo Bacchelettim. U niego, przez pierwsze dwa miesiące, mogłem zamieszkać przy Via dei Falegnami i zapisać się na studia na Uniwersytecie Angelicum. Jednak po przybyciu do Rzymu szlak uniwersytecki uległ zmianie, już nie Angelicum, ale Uniwersytet Salesiana, gdzie rozpocząłem pierwszy rok studiów. Również na Via dei Falegnami mogłem zostać jedynie przez dwa miesiące, gdyż kapłan musiał wrócić do swojej rodzinnej ziemii, do Lizbony w Portugalii.

Ten sam ks. Paolo od dawna znał Centrum Jana XXIII, znanego również pod nazwą 100 Księży (Cento Preti) na Via del Conservatorio 1, gdzie mieszkali studenci pochodzący z krajów rozwijających się, a także pracującego wśród nich – ks. Remigio Mozzaragno. Tam ks. Paolo złożył prośbę o zamieszkanie dla mnie. Po moim przybyciu do Centrum Jana XXIII powstał chór, składający się ze studentów z Angoli, który animował Mszę św. niedzielną o godz. 10.00. Widok z mojego pokoju w budynku Cento Preti wychodził na kościół Księży Pallotynów SS. Salvatore in Onda i kiedy każdego ranka otwierałem okno w pokoju miałem pragnienie zobaczenia wnętrza tego kościółka. W końcu, pewnego czwartkowego popołudnia udałem się tam:              

- zaraz po wejściu zostałem serdecznie przywitany przez starszego księdza – Ks. Konrada, który tam posługiwał i który oprowadził mnie po kościele, posługując się swoim językiem “portugalsko-zhiszpańszczonym”. On też opowiedział mi o swoim Świętym Założycielu, Wincentym Pallottim, którego ciało umieszczone było pod głównym ołtarzem. Już tylko przez sam fakt, że zostałem tak serdecznie przyjęty przez owego staruszka, wróciłem tam następnego dnia. Ksiądz Konrad poprosił, bym asystował mu do Mszy św. i zaprosił do zajęcia miejsca przy nim, blisko ołtarza.

- na Mszy św. obecne były również dwie starsze panie, odpowiedzialne za Liturgię Słowa. Zaraz po skończonej Mszy św. zamierzałem wyjść po wcześniejszym pożegnaniu się z Ks. Konradem, kiedy nagle owe kobiety podeszły do mnie przedstawiając się: były to Myriam Cecilia i Dina, z mężem Elio. Zapytały, gdzie mieszkam i czy byłbym gotowy czytać czytania, a następnie zaproponowały mi włączenie się do grupy lektorów, powierzając Drugie Czytanie na wieczornej sobotniej Mszy św. Usiedliśmy i wspólnie opracowaliśmy grafik tygodniowych dyżurów czytania.

- Były w tym kościele trzy szczegóły, które mnie uderzyły od początku: 1. Skupienie i spokój, 2. Obraz Matki Bożej pośrodku, z Apostołami Jezusa w Wieczerniku, 3. Sposób przyjmowania przez kapłana każdej poszczególnej osoby, która tam wchodziła.

Po wyjściu z tego kościółka owe trzy cechy wzbudziły we mnie poczucie, że jest tu również miejsce i dla mnie, wszystko to, co mógłbym odkrywać w Rodzinie św. Wincentego Pallottiego. To Jezus zawołał mnie z dalekiej Angoli do Rzymu, bym poznał Zjednoczenie Apostolstwa Katolickiego, ZAK, by potem wysłać mnie spowrotem, niejako na misje, do mojej rodzinnej ziemii, dokładnie według wizji Pallottiego, aby rozpalać miłość i ożywiać wiarę na krańcach ziemii, jeśłi to możliwe, także w Angoli. Po tygodniu Myriam Cecilia opowiadała mi o Księżach Pallotynach wyjaśniając, że Rodzina Pallotyńska nie ogranicza się tylko do tej, która odpowiada za czytania mszalne, ale jest dużo liczniejsza. Zaprosiła na spotkania chóru ZAK przy kościele SS. Salvatore in Onda; dostrzegałem przez to moje stopniowe dorastanie w tej rodzinie. Byłem najmłodszy z całej grupy, a zdobyłem tu nowych przyjaciół, wspólnotę, na którą mogłem liczyć i do której należałem. W ten sposób przystąpiłem do chóru, gdzie nabierałem doświadczenia życia duchowego i apostolskiego. Po czterech latach zrodziło się we mnie pragnienie zostania członkiem ZAK. Pojawił się jednak problem znalezienia formatora, który by mi towarzyszył. Wówczas Ks. Rory, Sekretarz Generalny Zjednoczenia skontaktował mnie ze Wspólnotą Quinta Dimensione oraz z Konradem Montaldo (świeckim członkiem), koordynatorem chóru ZAK i ówczesnym Przewodniczącym Zjednoczenia na terenie Włoch, który wyraził gotowość podjęcia towarzyszenia mi. Formacja moja musiała przyjąć intensywny przebieg, gdyż czas pobytu we Włoszech się kończył i musiałem wracać do Angoli. Spotykaliśmy się więc dwa razy w miesiącu przez okres 6 miesięcy. Pamiętam, że moja formacja u boku Konrada nie skupiała się tylko na duchowości pallotyńskiej, ale był czas na wspólne dzielenie się, wymianę przeżytych doświadczeń i codzienności. I tak 25.02.2015r. złożyłem formalnie Akt Zaangażowania Apostolskiego, stając się członkiem Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego.

Czym jest dla mnie Zjednoczenie Apostolstwa Katolickiego?

Aby odpowiedzieć na to pytanie muszę zaznaczyć dwie kwestie:

  1. Bycie członkiem chóru Zjednoczenia przyczyniło się do odkrycia we mnie na nowo znaczenia bycia osobą wierzącą. Myślę, że śpiew czy ludzki głos podczas celebracji Mszy Świętej nie jest tylko brzmieniem i harmonią, ale oddawaniem się Bogu wraz z tym wszystkim, co do Niego należy oraz że On sam staje się obecny w tej celebracji. Jest to najpiękniejsze uczucie i dar, by ofiarować się obecnemu, żywemu Jezusowi, który jest bliżej nas, zebranych jako jeden lud śpiewający na Jego chwałę.
  2. Na to pytanie mogę też odpowiedzieć w następujący sposób: Zjednoczenie Apostolstwa Katolickiego, założone przez Św. Wincentego Pallottiego, jest wspólnotą osób kochających Boga, gdzie każda z nich, w swojej kondycji społecznej zwraca się do Niego, ale łączy je jedno: “woń droga i rzadko spotykana”, która zaraża wszystko i wszystkich – Jezus – którego Pallotti nazywał Umiłowanym Apostołem Ojca. Zjednoczenie, czy osoby, które do niego posiadają ową drogą i miłą woń, którą roznoszą wszędzie, gdziekolwiek przebywają. Kto ją poczuje pokocha ją.

Pismo Święte w Łk 7,36-50 mówi nam: “Jeden z faryzeuszów zaprosił Go do siebie na posiłek. Wszedł więc do domu faryzeusza i zajął miejsce za stołem. A oto kobieta, która prowadziła w mieście życie grzeszne, dowiedziawszy się, że jest gościem w domu faryzeusza, przyniosła flakonik alabastrowy olejku, i stanąwszy z tyłu u nóg Jego, płacząc, zaczęła łzami oblewać Jego nogi i włosami swej głowy je wycierać. Potem całowała Jego stopy i namaszczała je olejkiem. 
 Widząc to faryzeusz, który Go zaprosił, mówił sam do siebie: «Gdyby On był prorokiem, wiedziałby, co za jedna i jaka jest ta kobieta, która się Go dotyka, że jest grzesznicą» Na to Jezus rzekł do niego: «Szymonie, mam ci coś powiedzieć». On rzekł: «Powiedz, Nauczycielu! «Pewien wierzyciel miał dwóch dłużników. Jeden winien mu był pięćset denarów, a drugi pięćdziesiąt. Gdy nie mieli z czego oddać, darował obydwom. Który więc z nich będzie go bardziej miłował?» Szymon odpowiedział: «Sądzę, że ten, któremu więcej darował». On mu rzekł: «Słusznie osądziłeś». 
Potem zwrócił się do kobiety i rzekł Szymonowi: «Widzisz tę kobietę? Wszedłem do twego domu, a nie podałeś Mi wody do nóg; ona zaś łzami oblała Mi stopy i swymi włosami je otarła. Nie dałeś Mi pocałunku; a ona, odkąd wszedłem, nie przestaje całować nóg moich. Głowy nie namaściłeś Mi oliwą; ona zaś olejkiem namaściła moje nogi. Dlatego powiadam ci: Odpuszczone są jej liczne grzechy, ponieważ bardzo umiłowała. A ten, komu mało się odpuszcza, mało miłuje». Do niej zaś rzekł: «Twoje grzechy są odpuszczone». Na to współbiesiadnicy zaczęli mówić sami do siebie: «Któż On jest, że nawet grzechy odpuszcza?»  On zaś rzekł do kobiety: «Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju!»

Ta opowieść uczy nas, że dla Jezusa można wydać wszystko. Kobieta wzięła wazonik z wonnym olejkiem, być może ten wazonik był najdroższą rzeczą, jaką posiadała, lecz ona nie liczyła się z konsekwencjami, płakała i osuszała własnymi włosami nogi swojego Mistrza. Również Jezus nie osądza kobiety, akceptuje ją taką, jaka jest i pozwala jej się dotknąć gestami świadczącymi o jej miłości i czci. Spotkanie po raz pierwszy z rzadko spotykaną wonią Zjednoczenia, obecną w osobach, było dla mnie odkryciem tajemnicy Jezusa, który ukrywał się w osobach, a także odkryciem Pallottiego, który pragnie dzielić się Jezusem ze światem. Dowodem na to była dla mnie Myriam, która po kilku miesiącach spojrzała na mnie i powiedziała: „Byłbyś dobrym członkiem Rodziny Pallotyńskiej” (podczas, gdy ona sama nie była częścią tej Rodziny). Oprócz Myriam poznałem wiele innych osób, o których tu nie wspominam, a które po upływie kilku miesięcy otoczyły mnie swoim zaufaniem wprowadzając do swoich domów bez uprzedzeń, obojętności, wahania czy warunków socjalnych, gdyż łączyły nas te same ideały miłości i miłosierdzia, gdyż wszędzie szukaliśmy tej samej rzadko spotykanej woni - Jezusa, który nią emanuje i pragnie doprowadzić wszystkich do zbawienia.

Dziękuję wszystkim i zapewniam o jedności z wszystkimi członkami Zjednoczenia Apostolstwa Katolickiego.

                                                    Antònio João Tchissingui, Angola

 

____________________________________________________

Segretariato Generale, Unione dell’Apostolato Cattolico

Piazza San Vincenzo Pallotti 204, 00187 Roma, Italia Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Twitter Papieża Franciszka

* Zasady życia *

 

"Różnorodność kulturowego i narodowego pochodzenia, wieku, usposobienia, talentów i uzdolnień jest naszym bogactwem. Chociaż we wspólnocie wykonujemy różne zadania, jednoczy nas to samo powołanie do naśladowania Jezusa i wspólna, zlecona przez Pallottiego misja".(ZŻ, 91)

________________

 

"Centrum naszego osobistego i wspólnotowego życia jest Jezus Chrystus Apostoł Ojca Przedwiecznego. Powierzona przez Niego misja ukierunkowuje nasze myślenie, naszą duchowość, modlitwę, działanie i cierpienie". (ZŻ, 19)

________________

 

"Jako wspólnota uczniów zbieramy się wokół Chrystusa Apostoła Ojca Przedwiecznego. Tak jak uczniowie chcemy żyć razem z Jezusem. On nas będzie posyłał, a gdy wrócimy, w Jego świetle sprawdzać będziemy naszą działalność". (ZŻ, 88)

________________

 

"Naszym szczególnym pallotyńskim charyzmatem jest przyczynianie się do wzrostu wiary i miłości u ludzi świeckich, budzenie świadomości ich apostolskiego powołania i współpraca z nimi w apostolskim posłannictwie". (ZŻ, 21)

________________

 

"Nasze wzajemne stosunki winny być nacechowane miłością, która wszystko znosi, wszystkiemu wierzy i ufa; miłością, która nie unosi się pychą, nie zazdrości i nie rani, która nie rozgorycza się i nie pamięta złego; miłością, która się nie zniechęca, lecz pozostaje przyjazna i cierpliwa; miłością, która potrafi się współweselić i współcierpieć z innymi. W dążeniu do takiej miłości powinnyśmy się wzajemnie zachęcać i wspierać". (ZŻ, 90)